Klient: Dynamicznie rozwijająca się grupa kapitałowa z sektora budowlanego.
Wyzwanie: Weryfikacja opłacalności zmiany sprzedawcy energii.
Do naszego biura trafiło zapytanie od Klienta, który rozważał zmianę dotychczasowego sprzedawcy energii (umowa kompleksowa w Energa) na podmiot oferujący – na pierwszy rzut oka – znacznie korzystniejsze warunki odkupu nadwyżek z instalacji fotowoltaicznej (zgodnie z przepisami ustawy o odnawialnych źródłach energii (Art. 4), za rozliczenie nadwyżek energii elektrycznej wprowadzonej do sieci odpowiedzialny jest sprzedawca prądu).
Klient posiada dwie duże instalacje PV:
- Siedziba: Instalacja pracująca na bieżące potrzeby biura.
- Hala magazynowa: Obiekt, który do niedawna był wynajmowany i zużywał całą produkcję na bieżąco. Obecnie najemca opuścił halę, a budynek stoi pusty.
Tu pojawił się problem. Instalacja na hali wciąż produkuje prąd, ale nadwyżki są rozliczane w starym systemie „prosumenckim” (system opustów, tzw. „net-metering”). Zgromadzoną tam energię trzeba wykorzystać w ciągu 12 miesięcy – w przeciwnym razie przepada. Nie ma możliwości jej odsprzedaży i zarobku. Pomysł Klienta był więc prosty: „Zmieńmy sprzedawcę, zacznijmy sprzedawać te nadwyżki i zaróbmy żywą gotówkę”.
Klient poprosił nas o weryfikację tego ruchu przed podpisaniem umowy. To była najlepsza decyzja, jaką mógł podjąć.
Analiza BCE Polska: Pułapka utraty praw nabytych
Naszym pierwszym krokiem nie było liczenie potencjalnych zysków, a analiza prawna. Zmiana sprzedawcy w modelu proponowanym przez nowego oferenta wiązałaby się z nieodwracalną utratą statusu Prosumenta (system opustów / net-metering) i przymusowym przejściem na system net-billing.
Co to oznacza w praktyce?
- Teraz (Prosument): Klient korzysta z „wirtualnego magazynu” – oddaje nadwyżkę do sieci i odbiera ją bezpłatnie (w 70%) w momentach, gdy słońce nie świeci (np. zimą). Dzięki temu na fakturach za energię często widzi „0 zł” za energię czynną.
- Po zmianie (Net-billing): Klient musiałby sprzedawać energię po cenach giełdowych (często niskich w godzinach szczytu), a kupować ją z TGE na własne potrzeby po pełnych stawkach rynkowych.
Lokalizacja nr 1 – Siedziba: Gra niewarta świeczki
Przeanalizowaliśmy dane roczne (symulacja 2025) dla pierwszego punktu poboru.
- Scenariusz nowego sprzedawcy (Net-billing): Kalkulacje wykazały, że w skali roku Klient sprzedałby nadwyżki za ok. 7 598 zł netto, ale jednocześnie musiałby zapłacić za energię pobraną z sieci ok. 7 295 zł netto.
- Bilans: Zysk operacyjny wyniósłby zaledwie ok. 300 zł rocznie.
Wniosek: Dla 300 zł zysku rocznie Klient ryzykował utratę bezpiecznego statusu prosumenta, który chroni go przed wahaniami cen energii. Nasza rekomendacja była jednoznaczna: ZOSTAĆ przy obecnym modelu.
Lokalizacja nr 2 – Hala: Ochrona przyszłych zysków
Ciekawsza sytuacja dotyczyła drugiego obiektu. Tutaj zużycie własne jest obecnie minimalne (pusta hala), więc instalacja generuje niemal same nadwyżki.
- Oferta nowego sprzedawcy: Odkup energii przy bieżącej produkcji z PV przyniósłby ok. 8 495 zł netto rocznie.
- Analiza: Wyliczyliśmy, że ta sama ilość energii, jeśli zostałaby zużyta na potrzeby własne w ramach obecnego statusu prosumenta (np. po ponownym wynajęciu hali lub uruchomieniu produkcji), ma wartość rynkową ok. 18 657 zł rocznie.
Wniosek: Przechodząc do nowego sprzedawcy, Klient zyskałby doraźnie 8,5 tys. zł, ale trwale „skasowałby” potencjał instalacji wart blisko 19 tys. zł rocznie.

Rozwiązanie alternatywne: Wirtualny Prosument
Nie zostawiliśmy Klienta tylko z informacją, że „się nie opłaca”. Zaproponowaliśmy trzecią drogę. Zdiagnozowaliśmy idealną sytuację pod model Wirtualnego Prosumenta:
- Na Hali nr 2 powstaje duża nadwyżka, której obiekt nie zużywa.
- Siedziba ma wciąż zapotrzebowanie na prąd, którego nie pokrywa w całości jej własna instalacja (nawet z magazynem wirtualnym).
Wdrożenie wirtualnego prosumenta pozwoli przypisać energię wyprodukowaną na Hali do rachunku w Siedzibie. Dzieje się to:
- Bez zmiany sprzedawcy.
- Bez utraty korzystnych warunków dystrybucyjnych (zachowanie statusu Prosumenta).
- Z zachowaniem pełnej wartości wyprodukowanej energii (zamiast tańszej odsprzedaży).
Efekt? Klient zrezygnował z podpisania niekorzystnej umowy. Uniknął pozornych oszczędności, które w długim terminie oznaczałyby straty idące w dziesiątki tysięcy złotych, a dodatkowo dowiedział się jak zoptymalizować koszty w siedzibie firmy.
Wniosek: Handlowcy sprzedawców energii często pokazują tylko jedną stronę medalu – przychód. My jako profesjonalny doradca patrzymy na całość: koszty dystrybucji, taryfy i prawa nabyte.
Dostałeś ofertę odkupu energii? Zanim podpiszesz, pozwól nam policzyć, czy to się naprawdę opłaca dla Twojego biznesu.




